czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 3. "Jesteś zbyt słaba."


*Louis*

Obudziłem się. Powili i bez pośpiechu otworzyłem najpierw lewą, a później prawą powiekę. Rozejrzałem się po pomieszczeniu aby przypomnieć co stało się wczoraj. Cassie, kawiarnia, spacer, próba gwałtu... Dopiero teraz usłyszałem jak dziewczyna pomrukuje przez sen. Uświadomiłem sobie, że w czasie moich przemyśleń moja głoń non stop właskała włosy dziewczyny. Postanowiłęm zostawić ją samą i pójść do kuchni. Schodząc po schodach zastanawiałem się co Cassie powie swojej mamie. Boje się, że jak zobaczą niezliczoną ilość siniaków na jej ciele pomyślą, że coś jej zrobiłem. W głębi duszy nie chciałem tego, nie chciałem być ponownie wysłany do domu dziecka. Obiecali mi, że wreszcie będę miał rodzinę, i że będę szczęśliwy. Te myśli błąkały się po całej mojej głowie podczas gdy przygotowywałem śniadanie dla dwuch osób. Gdy usmażyłem ostatniego naleśnika, kątem oka zobaczyłem damską postać wchodzącą do kuchni. Cassie.
-Ooo zrobiłeś naleśniki!-Powiedziała z entuzjazmem. Może stara się zapomnieć o tym co stało się wczoraj?
-Chodź do stołu.-Odpowiedziłem.

*Cassie*

Po zjedzonym posiłku poszłam do swojego pokoju i zabrałam ciuchy po czym poszłam do łazienki. Przebrałam się w ubrania i przyglądałam się swojemu lustrzanemu odbiciu. Przed oczami nadal miałam wczorajszy wieczór. Chciałam być silna i nie płakać więc szybko sięgnełam do kosmetyczki i umalowałam się. Zeszłam na dół ale zdziwiłam się bo nie zobaczyłam tam mojego brata. Usiadłam więc na sofie w salonie i włączyłam telewizor. Pokazywali akurat powtórkę "X Factor" poogląładałm trochę aż usłyszałam za sobą kroki już ubranego bruneta. Miał na sobie bluzke z "Marvel" i dzinsy. Dosiadł się do mnie ale żadne z nas nie zaczęło rozmowy. Usłyszałam dzwonek do drzwi, wstałam z kanapy i szłam w stronę dochodzącego głosu. Otworzyłam je bez zastanowienia.
-Luke!-Rzyciłam się w ramiona mojemu chłopakowi, oczywiście nie obyło się bez mocnego przytulasa. Jęknełam cicho poczułam rękę chłopaka, która uciska jeden z moich jeszcze bolących siniaków.
Chłopak na szczęście nic nie usłyszał. Wreszcie puścił mnie ze swojego mocnego uścisku.
-Musisz kogoś poznać.-Złapałam go natychmiastowo za rękę i prowadziłam w stronę salonu.Na szczęście niebieskooki nadal tam był.-Louis, to jest Luke.-Brunet podszedł w naszą stronę.-Mój chłopak.

*Louis*

-Mój chłopak.-Podałem rękę blondynowi z niechęcią wymalowaną na twarzy. Dlaczego mi nic nie powiedziała? Szczerze może i jestem wściekły albo zły. Sam nie wiem ale jakoś nie podoba mi się ten chłopak.
-Louis.
-Luke.- Luke..Luke...Luke...tak wiem! Kiedyś na jednej z imprez widziałem go jak handlował narkotykami, jakiś czas też było głośno o tym w różnych szkołach. Nie wiem czy mówił o tym Cassie ale jeśli on tego nie zrobi, ja to zrobie.
-Louis my wychodzimy a rodzice wrócą około 21:00.
-Cassie, to twój nowy brat?-Zapytał z głupim uuśmiechem. A po co mu to do życia?!
-Tak a coś nie pasuje?-Zmierzyłęm go wzrokiem, dopiero teraz uśmiech zszedł z jego twarzy. Kiedy kierowali się do wyjścia zauważyłem, że Cassie jest bardzo chuda, za chuda. Pewnie mi się wydaje albo jest na jakiejś niezłej diecie. Wyszli. Poprostu wyszli. Wróciłem do salonu i starałem się skupić na filmie, no właśnie starałęm się. Moje myśli nie dawały mi spokoju. Czy ja jestem o nią... zazdrosny? Nie, to nie możliwe! Przecież do jest moja siostra, a nie dziewczyna!

*Cassie*

Wkurzało mnie to, że Luke ciągle gapił się na inne dziewczyny. Wiem, że nie potrafię zaspokoić jego potrzeb. Założę się, że nie raz mnie zdradził.
-Możesz przestać.-Bardziej oznajmiłam niż spytałam.
-O co ci chodzi?-Nie odwócił wzroku ani na sekundę.
-O to, że gapisz się na tyłki innych dziewczyn!.-Starałam się to powiedzieć tak aby nikt inny nie usłyszał.
-Bo jestem facetem, to normalne.-Wyśmiał mnie.
-Jeśli jesteś facetem.-wyrwałam się z uścisku jego dłoni.-To znajdź sobie inną laskę.-Odwróciłam się na pięcie i zaczęłam iść w innym kierunku.
-Nie zrobisz tego.
-Z kąt wiesz, że nie zrobię?
-Jesteś zbyt słaba.-Popatrzyłm na niego, wlepiał swój wzrok w moją osobę. To prawda, za bardzo przywiązuję się do ludzi. A ten związek... jeśli to można nazwać związkiem, najzwyczajniej m nie męczy. Nie odpowiadałam tylko się na niego patrzyłam.
-I tak nie jesteś dla mnie wystarczająco dobra.
-Jeśli tak to dlaczego ze mną byłeś?!-Niebezpiecznie blisko do mnie podszedł.
-Bo mogłem patrzeć jak się staczasz.-Odpowiedział i ponownie mnie wyśmiał.-Spójrz na siebie! Ty myślisz, że moim marzeniem było związać się z pieprzoną anorektyczką?!-Napłynęły mi łzy do oczu.
-Robiłam...robiłam to dla ciebie.-Mówiłąm przez szloch.
-Chciałaś zagłodzić się dla mnie na śmierć?!-Zaczął się śmiać.-Szczerze mam w dupie co z tobą teraz będzie. Chiałem cię wykorzystać dla swojej przyjemności. Nie dałaś mi tego zego chciałem, kiedyś za to zapłacisz!-Już nic nie powiedział tylko odszedł. Zostawił mnie. Cała zapłakana usiadłam na ławce. Ludzie przechodzący obok mnie patrzyli się na mnie ze współczuciem. Pewnie słyszeli całą moją rozmowę. Nie wierzę, że Luke mógł mi coś takiego zrobić! Byliśmy razem od półtora roku, a on nagle mówi, że chciał zobaczyć jak cię staczam! Naprawdę, fantastyczna rozrywka! Gdy się trochę ogarnęłam postanowiłam wrócić do domu. Przed drzwiami wejściowymi przeczesałam włosy palcami i weszłam do środka. Słyszałam jak Louis szwęda się po kuchni aż po chwili usłyszałam jego głos.
-O Cassie ju...-Wyszedł z kuchni na korytarz. Nie dałam mu dokończyć tylko rzuciłam mu sie na szyję i ponownie zaczęłam płakać. Louis na początku nie za bardzo wiedział co zrobić ale bez zastanowienia przytulił mnie jak najmocniej mógł. Czułam się przy nim bezpiecznie, nie chciałam żeby mnie puszczał. Chłopak po chwili podniusł mnie na ręce jak niesię się pannę młodą. Zaniósł mnie po schodach do mojego pokoju i położył mnie na łóżku. Jednać wciąż trzymałam go za kark co zmusiło go do tego by położyc się razem ze mną.

*Louis*

Cassie wtuliła się w mój tors. Wiedziałem, że on ją zrani! A obiecałęm sobie, że przy mnie będzie bezpieczna.
-Złamałęm obietnicę.-Wyszeptałem do jej ucha. Dziewczyna lekko się uniosła i popatrzyła w moje oczy. Popatrzyła ma mnie pytająco-Zranił cię.- Widziałem ból w jej oczach.
-LouLou...-Zaczęła. Jeszcze nikt tak do mnie nie mówił. To było słodkie, uśmiechnąłem się lekko pod nosem.-Proszę nie mów tak...
-Ale mam poczucie winy...-Spóściłem głowę, nie potrafiłem teraz patrzeć się jej w oczy. Bolało mnie to, że to ona teraz cierpi.
-Najchętniej zabrałbym ten cały ból na siebie.-W odpowiedzi dziewczyna przytuliła się do mnie. Jednak jedno pytanie wciąż latało po mojej głowie. Co ona takiego zrobiła? Dlaczego ją zostawił?
-Louis...
-Tak?-Powiedziałem zachrypniętym głosem.
-Chcesz wiedzieć, prawda?-Co miałem odpowiedzieć? Każde złe słowo może wszystko zniszczyć.
-A chcesz powiedzieć?-Tym razem to ja się jej przyglądałem. Dziewczyna poprostu wstała z łóżka i wyszła z pokoju. Brawo Louis,wszystko spieprzyłeś! Na szczęście te myśli dały mi spokój gdy dziewczyna wróciła do pokoju. W dłoni trzymała dziennik. Niepewnie podeszła do łóżka i podała mi zeszyt po czym usiadła na materacu plecami do mnie. Otworzyłęm brązowy dziennik i zacząłem go przeglądać. "Dzień 1. Jogurt, chleb z masłem, woda. Do zrzucenia 3 kg.", "Dzień 5. Chleb zmasłem i 2 szklanki wody. Do zrzucenia 5 kg. 250 brzuszków."... i tak przez 2 miesiące. Liczba brzuszków coraz bardziej się zwiększała. Nie mogę w to uwierzyć. Ona jest anorektyczką.
-Robiłam to dla niego, chudłam dla niego.-Odwróciła głowę lekko w moja stronę.-Mówił, że nie jestem wystarczająco szczupła.
Popatrzyłem na nią i ujrzałem łzę spływającą po jej lewym policzku. Szybko się podniosłem i uklęknąłem na podłodze przd nią. Wytarłem jedyną łzę, palcami chwyciłem jej podbródek i uniosłem do góry by na mnie spojrzałem. Znowu ten chlerny ból w jej oczach. Nie wytrzymałem tego. Po chwili poczółem mokrą kropelkę na moim prawym poliku. Ja płaczę? Co ta dziewczyna ze mną robi? Sięgnęła dłonią do mojej twarzy i powtórzyła czynność po mnie.
-Nie będziesz płakać sama.-Uklęknęła przede mną i siedzieliśmy tak w bezruchu. Cassie złączyłą nasze dłonie razem. Splotłem nasze palce w koszyczek a ona patrzyła się na uścisk naszych rąk. Wyglądała pięknie w świetle zachodzącego słońca, które wkradało się przez okno. Patrzyłem na jej twarz z zaciekawieniem. Nie mogłem się potrzymać, musiałem. Musnąłęm delikatnie jej usta a ona oddała pocałunek. Louis co ty odpierdzielasz?! To twoja siostra! Trudno było mi przyznać, ale ten męczący głos w mojej głowie tym razem miał rację. Oderwałem się od niej chociarz to było trudne. Dziewczyna tego nie chciała bo wtopiła swoje szczópłe pace w moje włosy i przyciągnęła ponownie do siebie. Pocałowałem ją w kącik ust i odchuliłem się na kilka milimetrów.
-Przepraszam, ale nie mogę.-Powiedziałem z bólem w głosie. Starałem wyplątać jej palce z moich włosów ale to było tródne bo trochę je poplątała. Kiedy mi się udało wstając jeszcze pochyliłem się nad jej uchem.-Nie chce abyć cierpiała jeszcze przeze mnie.-Wstałem i wyszedłem z jej pokoju. Co tu się stało?

*Cassie*

Louis wyszedł z mojego pokoju gdy ja nadal siedziałam na ziemi. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało kilka sekund temu. Kiedy patrzyłam na nasze dłonie wydawało mi się, że sa dobrane wyłącznie dla siebie. Czy ja zakochałam się w Lou? Wstałam z podłogi i położyłam się do łóżka. Kiedy prawie zasnęłam dostałam wiadomość. Myślałam, że to będzie Luke ale się myliłam. William? Dlaczego William? Nie zastanawiałam sie nad tym za długo tylko odłożyłam telefon i chciałam pójść spać gdy nagle...









__________________________
Kom.=Motywacja 
P.S Zostałą zmieniona bohaterka ;)

2 komentarze:

  1. Szuperaśnyy <3
    A ten Luke to dupek, no pacz ;/ przynajmniej przystojny xDD
    jejciu, oni tak do siebie pasują NO ALE NIEE BO OCZYWIŚCIE MUSZĄ BYĆ RODZEŃSTWEM ;_; ugghhh nienawidze tegooo! NIENAWIDZE! ;cc
    Louis Superman tak wgl zawsze pomoże w potrzebie hahaha kochany <3
    Love xx

    OdpowiedzUsuń
  2. ten rozdzial jest genialny

    OdpowiedzUsuń